Kompleksowe usługi dla branży transportowej
Dzięki temu Ty możesz skupić się na rozwoju swojego biznesu.









Nasi zachodni sąsiedzi z uporem godnym lepszej sprawy nakładają sankcje na przewoźników za niezablokowanie urządzenia rejestrującego kartą przedsiębiorstwa. Warto więc prześledzić regulacje. Dochodzi się do oczywistego wniosku, iż z przepisów nie wynika obowiązek skierowany do przewoźników, który definiuje konieczność założenia blokady kartą przedsiębiorstwa. W przepisach wspólnotowych, określających wymogi dla tachografów zadekretowano, że każde urządzenie rejestrujące musi mieć możliwość jego zablokowania. Jednak jest to jedna z funkcjonalności, której zaistnienie w menu urządzenia, niezbędne jest do zatwierdzenia typu danego modelu tachografu. Tym samym możliwość blokowania kartą firmową jest niezbędna do uzyskania urzędowej akceptacji do rynkowej sprzedaży danego typu tachografów – oczywiście obok innych, ważnych do wypełnienia warunków. Jest więc to wymóg kierowany do producentów tachografów, jak i organów wydających na te urządzenia świadectwa zatwierdzenia typu. Nie można natomiast na jego podstawie twierdzić, iż umieszczenie regulujących tę kwestię przepisów w załączniku do rozporządzenia unijnego powoduje po stronie przewoźnika konieczność zablokowania tachografów w pojazdach. Tym samym okazuje się, że organy kontrolne z Niemiec egzekwują wobec przewoźnika nieistniejący i niezadekretowany prawnie obowiązek. Do naszej firmy docierają protokoły kontroli i kary nałożone przez rożne organy europejskie. Warto w tym kontekście zauważyć, iż to jedynie formacje kontrolne zza Odry nakładają tego typu sankcje.
Jedną z nowych funkcjonalności w tachografach produkowanych obecnie jest możliwość oznaczania załadunków i rozładunków. W tym celu stworzone zostały w urządzeniach G2V2 odpowiednie wersje oprogramowania. Ma to służyć rożnym celom, jednak wydaje się że głównym jest możliwość kontroli czy przewoźnik wynagradza kierowców zgodnie z obowiązującymi standardami płac sektorowych w transporcie, jak i kontrola nad ilością wykonywanych kabotaży. W żadnym z aktów unijnych, prawodawca wspólnotowy nie wskazał jednak w jakich okolicznościach znaczniki świadczące o załadunkach i rozładunkach w formie ukośnych strzałek, winny być przez kierowców wprowadzane. Mimo braku regulacji w tym zakresie do naszej firmy trafiła kara, nałożona przez organ węgierski w wysokości 2 800 forintów, będąca następstwem braku zadeklarowanych załadunków i rozładunków. Zatem Węgrzy uczą się od Niemców. Rozpoczęli egzekwowanie przepisów, których nie ma.
Organy kontrolne z naszego kraju nie pozostają w tyle, lokując się wysoko w klasyfikacji naciągania przewoźników na całkowicie bezpodstawne sankcje. Koronnym argumentem są tu sprawy związane pojazdami nienormatywnymi. Jak wiadomo, jednostka drogowa, której wymiary albo też masa całkowita zostały przekroczone w odniesieniu do określonych w przepisach normatywów, zyskuje status pojazdu nienormatywnego. Podobnie dzieje się w sytuacji, w której przekroczone zostają dopuszczalne naciski osi na nawierzchnię danej drogi. Rodzime formacje kontrolne w sytuacji stwierdzenia przejazdu pojazdem nienormatywnym nakładają podwójne kary za ten sam stan faktyczny. Jedna z nałożonych sankcji ma swoje źródło w przepisach ustawy z dnia 20 czerwca 1997r. Prawo o ruchu drogowym, druga natomiast oparta jest zwykle o zapisy innego aktu normatywnego, tj. ustawy z dnia 6 września 2001r. o transporcie drogowym. Przez kilka lat sądy uznawały taki model reakcji państwa na przeładowane pojazdy, co z pewnością budziło pośród przewoźników i innych zainteresowanych podmiotów niemałe zdziwienie. Wszakże są to dwie kary, nałożone wobec jednego podmioty, za ten sam stan faktyczny. Dopiero w ostatnich miesiącach orzecznictwo zaczyna się tutaj zmieniać. Warto wskazać na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, wydany w dniu 27 maja 2026r. w sprawie oznaczonej sygnaturą: II GSK 1435 / 26. W jego uzasadnieniu skład orzekający zakwestionował praktykę podwójnego karania. Jednak wydaje się, że minie dużo czasu, zanim polskie organy kontrolne z niej zrezygnują. Tym samym i na krajowym podwórku nie jest dobrze. Nakładane są kary po to tylko, aby do budżetu państwa wpłynęły pieniądze.
Oczywistym jest, że polski przewoźnik, wobec którego sankcje nałożył rodzimy organ kontrolny nie powinien rezygnować z prawa do odwołania, czy też wniesienia skargi do sądu administracyjnego. Oczywiście chodzi o sytuacje w których sprawa nie jest oczywista. Odwołanie od decyzji organu I instancji nie jest obciążone żadnymi opłatami. Skarga do sądu wymaga natomiast zapłaty wpisu - jego wysokość jest jednak rozsądna. Inaczej sprawa przedstawia się w różnych krajach wspólnoty. Przykładem niech będą Węgry, gdzie wniesienie odwołania obciążone jest opłatą a samo przetłumaczenie pisma na język węgierski sprawia już problem. Oczywiste jest, iż skorzystanie z tłumaczy internetowych prowadzi często do opłakanych skutków i całkowitej zmiany kontekstu przekładanego pisma. Trzeba więc zapłacić za usługę tłumacza, który dokona wiernego przekładu – a to w przypadku języka bratanków nie jest tanie. Są też kraje, w których po rozpatrzeniu odwołania lub złożonej do sądu skargi, kara może zostać podwyższona. Dochodzi do tego kwestia wynagrodzenia prawników, znających system prawny kraju, w którym dane postępowanie się toczy. Często jego wysokość przewyższa znacznie wymiar nałożonej sankcji. Zatem w sprawach z innych krajów trzeba zalecać ostrożność. Próbować jednak można.

Maciej Wyrzykowski
Ekspert ds. transportu, wykładowca

Zgodnie z art. 13 Ustawy o drogach publicznych korzystający z dróg w Polsce są zobowiązani do ponoszenia opłaty za parkowanie w strefie płatnego parkowania, korzystanie z określonych mostów lub tuneli a także, co najważniejsze, za przejazdy po niektórych odcinkach dróg publicznych. Sieć dróg płatnych można wygodnie znaleźć na stronie: Sieć dróg płatnych
Przed zmianami Ustawodawca wskazywał, że opłatę powinno się odprowadzać za każdy pojazd lub zespół pojazdów, którego łączna dmc przekracza 3,5 tony (nie licząc wyjątków opisanych w art. 13 ust. 3). Powodowało to konieczność rejestracji w e-toll chociażby przejazdów zestawem składającym się z pojazdu o dmc do 3,5 tony z przyczepą, których łączna dmc przekraczała wspomnianą wartość.
Od 21 września zmianie uległo jednak brzmienie zapisu w ustawie i w konsekwencji kluczową rolę odgrywa obecnie dopuszczalna masa całkowita pojazdu ciągnącego. Jeśli dmc tego pojazdu nie przekracza 3,5 tony to nawet jeśli jest on złączony z przyczepą lub naczepą o dowolnej masie – nie podlega pod system elektronicznego poboru opłat.

Konta użytkowników, którzy wykorzystywali je wyłącznie do opłacania przejazdów pojazdami o dmc do 3,5 tony z przyczepami będą sukcesywnie zamykane.
W wielu przypadkach, na kontach przedpłaconych pozostały jednak środki, które docelowo miały służyć pokryciu należności za przejazdy. Jak informuje etoll.gov.pl niewykorzystane środki podlegają zwrotowi. Aby go uzyskać należy:
Wniosek należy złożyć w ciągu 6 miesięcy od 21 września 2026 r. Po upływie tego terminu niewykorzystana przedpłata nie podlega zwrotowi i trafia do Krajowego Funduszu Drogowego.
W przypadku wniesienia zabezpieczenia w formie gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej, zwrotowi będą podlegać oryginały dokumentów.
Zwolnienie z e-TOLL nie oznacza, że do busa można podłączyć przyczepę o dowolnej masie całkowitej. Zgodnie z § 3 ust. 7–8 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 31 grudnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia, dmc przyczepy z hamulcem co do zasady nie może przekraczać:
W przypadku przyczepy bez hamulca dmc przyczepy nie może przekraczać 750 kg, z uwzględnieniem pozostałych ograniczeń technicznych.
Pamiętać należy także, że rodzaj ciągniętej przyczepy może mieć wpływ na kategorię prawa jazdy, którą musi posiadać kierowca. Kategoria B pozwala ciągnąć przyczepę lekką o DMC do 750 kg albo cięższą, jeśli suma DMC samochodu i przyczepy nie przekracza 3,5 tony. Kod 96 podnosi limit zestawu z cięższą przyczepą do 4250 kg, natomiast B+E pozwala połączyć samochód o DMC do 3,5 tony z przyczepą o DMC do 3,5 tony, przy zachowaniu ograniczeń technicznych. Zasady te określa art. 6 ust. 1 pkt 6 i 12 oraz ust. 2 ustawy o kierujących pojazdami.
Od 21 września 2026 r. samochody o dmc do 3,5 tony z przyczepą lub naczepą nie podlegają opłatom w systemie e-TOLL, nawet gdy dmc całego zestawu przekracza 3,5 tony. Przewoźnicy korzystający ze zwolnienia powinni sprawdzić, czy na ich kontach pozostały niewykorzystane środki - na złożenie wniosku o zwrot mają 6 miesięcy od wejścia zmian w życie. Oszczędność na opłatach nie znosi jednak ograniczeń dotyczących masy przyczepy, parametrów technicznych pojazdu ani wymaganej kategorii prawa jazdy.

Michał Pasik
Kierownik ds. szkoleń i rozwoju